Pro-Coaching
Profesjonalny Rozwój Osobisty

Aktualności


Jesienna Chandra
Wrzesień 15, 2015

Tekst pochodzi z wywiadu przeprowadzonego ze mną przez pana Artura Starczewskiego, który ukazał się (w mocno okrojonej wersji) w Kwartalniku wydawanym przez SM Nadodrze w Głogowie

Dlaczego jesienią częściej dopadają nas smutki i mamy obniżony nastrój?

Nieodzowne w naszym życiu jest światło słoneczne – warunkujące życie na ziemi. Jak nietrudno się domyślić – występowanie zmian w naszym samopoczuciu i funkcjonowaniu zależy w dużej mierze od stopnia nasłonecznienia. I oczywiście od wrażliwości i indywidualnej podatności na światło, czy jego brak. Nasze emocje, nastrój, energia – zależne są w dużej mierze od czynników zewnętrznych, w tym właśnie od słońca, a w okresie jesienno - zimowym – w naszej szerokości geograficznej stopień nasłonecznienia drastycznie spada. Niebo jest częściej zachmurzone, ciemne poranki odbierane są przez nasz mózg jako czyste oszustwo, bo budzik dzwoni, a za oknem jeszcze noc… Wieczory długie, ciemne i zimne zachęcają do zmniejszonego wydatkowania energii i wylegiwania się pod ciepłym kocem, a my próbujemy jeszcze dokończyć jakieś projekty, pomóc dzieciom w nauce, posprzątać samochód, albo wyprasować górę ubrań. Neuroprzekaźniki w mózgu, szczególnie melatonina, odpowiedzialna za senność, bądź gotowość do działania - wydzielana w zależności od natężenia światła – nie jest produkowana w takich ilościach, jak podczas słonecznych dni, a jej poziom z kolei wpływa na wydzielanie kolejnych neuroprzekaźników odpowiedzialnych za nasze samopoczucie, podatność na ból i zmęczenie. Ponadto okres jesienno – zimowy wiąże się z zimnem i wzmożonym wydatkowaniem naszej energii na ogrzanie organizmu, szczególnie w dniach, gdy ogrzewanie jeszcze nie działa, albo kiedy musimy mierzyć się z zewnętrzną aurą. Organizm człowieka ma więc mniej energii na podtrzymywanie dobrego nastroju. Przy tym związana z wydatkowaniem energii podatność na pałaszowanie produktów spożywczych bogatych w węglowodany i tłuszcz tak popularny niegdyś w naszej rodzimej kuchni - nie sprzyja dobremu samopoczuciu (kawałek czekolady na chwilę poprawia nastrój, ale już cała tabliczka kreuje szczególnie w głowie kobiecej – perspektywę kolejnych „dołujących” boczków i fałdek). Również zmniejszona aktywność fizyczna i przebywanie na świeżym powietrzu sprzyja naszej ospałości i zwiększa podatność na odczuwanie objawów depresji sezonowej, czy chronicznie obniżonego nastroju.

Czy jest to normalny stan czy powinniśmy się nim niepokoić?

Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że natura człowieka jest mocno sprzężona z naturą świata i najlepiej nam się żyje, gdy z nią współgramy. W dzisiejszych czasach nagminnie próbujemy podporządkować sobie naturę, stąd wcześniej naturalne mechanizmy funkcjonowania człowieka dziś sprawiają nam trudność i diagnozowane są często jako zaburzenie. Aktualnie nazywany Sezonowym Zaburzeniem Afektywnym (SAD) zespół objawów, takich jak: uczucie przewlekłego przemęczenia, obniżona aktywność, brak motywacji i inicjatywy do działania, wzmożona senność, ospałość, trudności z porannym wstawaniem, zwiększony apetyt, zwiększanie się masy ciała, osłabienie popędu seksualnego, problemy z pamięcią, jasnością myślenia, koncentracją uwagi, z wykonywaniem codziennych czynności, utrata energii, zainteresowań, zobojętnienie, niechęć do pracy i funkcjonowania w społeczeństwie - kiedyś, gdy człowiek funkcjonował bardziej zgodnie z rytmem zmieniających się pór roku – nie był żadnym nadzwyczajnym stanem. Okres wiosenno – letni wiązał się ze wzmożoną pracą, hodowlą, zbieraniem i magazynowaniem zapasów na zimę, angażowaniem się w różne aktywności, przyjemności i spotkania towarzyskie. Natomiast okres jesienno – zimowy naturalnie wymuszał na człowieku obniżoną aktywność, służącą regeneracji sił na kolejne okresy wzmożonych działań. Taki stan nie powinien nas zatem niepokoić, bo wynika z naszych uwarunkowań biologicznych; zwłaszcza, że w dobie podporządkowywania sobie natury i kolejnych wynalazków służących jej substytucji – możemy sobie sztucznie zapewnić dostęp do potrzebnych nam wartości. Na pewno powinien nas zaniepokoić fakt przedłużających się objawów, szczególnie gdy bezskutecznie staramy się im przeciwdziałać. Ważne jest też, że bardziej wrażliwi ludzie, podatni na występowanie zaburzeń psychicznych lub ze stwierdzoną depresją – mogą w tym czasie odczuwać nasilenie się objawów, które będą wymagać konsultacji lekarskiej. Naszym sprzymierzeńcem w tej sytuacji jest wiedza i odpowiednie przygotowanie do takiej sytuacji, a także przyzwolenie sobie na odrobinę mniejsze obroty zarówno w pracy, szkole, jak i w domu – służące właściwemu przeznaczeniu naszej wewnętrznej energii.

Jak sobie radzić w sytuacji, kiedy dopada nas jesienna chandra? Co może nam pomóc przezwyciężyć obniżony nastrój? Jak przeciwdziałać nawrotom?

Ponieważ głównym winowajcą tzw. jesiennej chandry jest umykające z naszych oczu słońce – warto zainwestować w fototerapię, która jest coraz bardziej popularnym zabiegiem przypisywanym również przez lekarzy. Świetnym pomysłem dla osób, które mogą sobie na to pozwolić, jest takie zorganizowanie sobie urlopu wypoczynkowego, aby w tym trudnym okresie zapewnić sobie wyjazd na wczasy do ciepłych, mocno nasłonecznionych krajów. Niezmiernie ważny jest wpływ diety na nasze samopoczucie, gdyż szczególnie jelita „męczące” się nie zawsze właściwym i wartościowym pożywieniem ściśle współpracują z mózgiem. A zatem – zadbane przez właściwą dietę jelita, to nie tylko dobrze odżywiony organizm, ale też więcej dającej szczęście serotoniny w mózgu. Taką samą rolę pełnią ćwiczenia fizyczne, spacery, marsze, biegi, szczególnie na świeżym powietrzu i szczególnie w godzinach porannych. Odpowiednio dostosowany wysiłek fizyczny w połączeniu z poranną lekkością ciała i podmuchem rześkiego powietrza – dostarcza nam tyle hormonu szczęścia, ile nam potrzeba do zrealizowania większości planów w ciągu dnia. Ponieważ jednak w ogarniającej nas chandrze trudno się zmusić szczególnie do wysiłku fizycznego, trudno też się powstrzymać przed zajadaniem słodyczami i tłustymi potrawami – można się wspomóc odpowiednimi suplementami diety, ziołami i innymi dobrodziejstwami farmakologicznymi wydawanymi bez recepty. A gdy tylko poczujemy trochę więcej energii – warto wziąć sprawy w swoje ręce i do dzieła – i do… biegu. Zdrowy styl życia, jak to dawno temu ustalono – gwarantuje nam zdrowego ducha, a więc zabezpiecza też przed nawrotami kiepskiego samopoczucia lub pomaga nam szybko sobie z nim poradzić.

Kto jest najbardziej narażony na jesienną chandrę? Kogo częściej dopada: kobiety czy mężczyzn?

Zdecydowanie więcej kobiet cierpi na depresję w ogóle, także na tę sezonową. Ale wątpliwym pozostaje fakt, czy statystyki te wskazują na to, że kobiety są bardziej wrażliwe i przez to podatne na cierpienia psychiczne, czy po prostu – są częściej diagnozowane, częściej o tym rozmawiają i szukają pomocy, a mężczyźni stosują raczej różnorodne formy unikania tematu.

Czy warto korzystać z suplementów diety czy ziołowych leków bez recepty na poprawę nastroju?

Uważam, że zarówno suplementy diety, leki ziołowe, czy leki farmaceutyczne w dawkach niewymagających recepty zostały stworzone dla naszego ogólnego dobra i wsparcia w sytuacjach dzisiejszego ogólnospołecznego „zawirowania”. Nie widzę więc powodu, aby nie posiłkować się tymi dobrodziejstwami nauki i natury. Inną sprawą pozostaje temat nadużywania zarówno po stronie pacjentów, jak i firm farmaceutycznych; a także stosowania leków niezgodnie z ich przeznaczeniem lub próby samodzielnego leczenia objawów, na które wszyscy wokół wskazują już, że wyglądają na chorobowe i wymagają konsultacji lekarskiej. Nadużycia związane z niewłaściwym stosowaniem różnych medykamentów, ziół i suplementów związane są raczej z niechęcią poznania objawów oraz przyznania się przed sobą do choroby, jak również brakiem odpowiedzialności za swoje zdrowie i życie. Człowiek uważny, dbający o siebie, szukający wiedzy - może stosować, co chce, bo on sam jest gwarancją, że zrobi to z rozsądkiem.

Jak odróżnić zwykłe jesienne obniżenie nastroju i spadek energii od depresji jesiennej? Kiedy powinna nam się zapalić czerwona lampka, że coś jest nie tak?

Obserwacja i samoświadomość, a także umiejętność słuchania innych, sprzyjających nam i życzliwych ludzi – to najlepsza wskazówka. Zazwyczaj nie mamy problemu z zapalaniem się czerwonej lampki, kiedy dzieje się z nami coś niedobrego. I zazwyczaj, gdy się ona zapali – każdy z nas czuje potrzebę skonsultowania tego stanu rzeczy z lekarzem, partnerem, czy przyjacielem. Problem pojawia się wtedy, gdy nie traktujemy poważnie tego, co sami czujemy, co nam mówią ludzie, a nawet specjaliści. Problem nie polega na niedostrzeganiu niepokojących objawów, ale na lekceważeniu tych, które widzimy, o których słyszymy. Problem ludzi naszych czasów tkwi w unikaniu działania na rzecz siebie samego. A to już temat do bardzo długich wywodów….

Czy z depresji jesiennej można się samemu wyleczyć?

Z jesiennej depresji tak. Jeśli rzeczywiście po zastosowaniu różnych środków, o których wcześniej wspominałam, zmian w codziennym funkcjonowaniu i przy zachowanej świadomości swojego samopoczucia – widzimy poprawę. Jeśli też wiemy, że jesteśmy wrażliwi na nastroje pogody i niedosyt energii słonecznej. Zupełnie inaczej wygląda sprawa, gdy pomimo różnych prób i wysiłków objawy nie przechodzą albo się nasilają. Taki stan może być spowodowany również występowaniem czynników wewnętrznych, takich jak nierozwiązane konflikty, przeżycia traumatyczne, zaburzenia psychiczne lub emocjonalne. Wówczas wymagają one konsultacji psychiatrycznej lub psychologicznej i specjalistycznego ukierunkowania leczenia.

Gdzie szukać pomocy jeśli u siebie lub znajomej osoby zauważymy objawy depresji?

Objawy chandry jesiennej, jak już wspomniałam – można spróbować zwalczyć samemu. Pomocni są też najbliżsi i przyjaciele, którzy służą uszami do słuchania i swoim towarzystwem podczas spacerów, biegów itp. Natomiast objawy depresji – jeśli mamy takie podejrzenie – warto skonsultować z lekarzem rodzinnym, który skieruje nas do specjalisty lub z psychologiem, do którego zazwyczaj nie jest potrzebne skierowanie lekarskie. Wizyty u psychologa są też zazwyczaj nierefundowane, zwłaszcza, jeśli dotyczą osób dorosłych. W naszym mieście jest coraz więcej gabinetów psychologicznych, w których specjaliści prowadzą terapię depresji i stanów pochodnych.