Pro-Coaching
Profesjonalny Rozwój Osobisty

Aktualności


Artykuł, to efekt kolejnego wywiadu, jaki został ze mną przeprowadzony przez redaktora Magazynu Lokatora Spółdzielni Nadodrze w Głogowie – pana Artura Starczewskiego. Na łamach pisma pojawiła się okrojona część poniższego tekstu dotycząca rozmowy z nastolatkami. Zachęcam do zapoznania się z treścią całego artykułu.

Jak rozmawiać z dziećmi …
Lipiec 19, 2016

przed wyjazdem na obóz / kolonię?

Wakacje – upragniony i oczekiwany czas dla dzieci i młodzieży jednocześnie bywa stresogenny dla rodziców. Rodzice stają bowiem przed dylematem, jak zapewnić małoletnim dzieciom opiekę podczas ich pracy. Świetnym rozwiązaniem jest oczywiście skorzystanie z bogatej oferty obozów i kolonii letnich. Często rodzice zastanawiają się nad tym, jak rozmawiać z dzieckiem przed wyjazdem, jak je przygotować, by czuło się na tym wyjeździe komfortowo, pomimo nieobecności rodziców.

Ważne jest, aby pamiętać, że treść jakiejkolwiek rozmowy z dzieckiem ma drugorzędne znaczenie. Dobór słów oczywiście jest ważny, ale tylko dlatego, że zdradza nasze nastawienie i odczucia. Zatem najpierw należy przyjrzeć się swojemu nastawieniu do samodzielnego wyjazdu dziecka. Nietrudno się domyślić, że rodzic, który jest zmęczony pracą, codziennością i tylko czeka na wyjazd dziecka kojarząc to sobie z upragnionym odpoczynkiem od rodzicielskich obowiązków, będzie mierzył się z niechęcią dziecka do samego wyjazdu i napięciem, jakie będzie się generowało w domu w związku z powyższym. Nie jest to też dobry cel i motywacja wysyłania dziecka na obóz, czy kolonię. W takiej sytuacji warto raczej zastanowić się nad krótszym, ale rodzinnym wyjazdem z zapewnieniem sobie luksusu, jakiego nie można zafundować sobie w domu. Dziecko tęskni za dostępnym, zrelaksowanym rodzicem i ma prawo korzystać z czasu z rodzicem wypoczętym, odstresowanym, skoncentrowanym na swojej relacji z dzieckiem. Trudno jest namówić pociechę na kolonijny wyjazd, gdy wszystkim domownikom udziela się napięcie wynikające z chronicznego zmęczenia członków rodziny.

Niewłaściwą motywacją do wysyłania dziecko na kolonię / obóz jest również chęć udowodnienia sobie, dziecku, a może wszystkim wokół, że nasze dziecko jest już wystarczająco duże, by wykazać się samodzielnością, by pozostać na dłuższym wyjeździe bez opieki rodziców. Należy pamiętać, że tzw. Zielone Szkoły organizowane przez nauczycieli są wyjazdem ze znanymi dziecku rówieśnikami i opiekunami, natomiast wyjazd na kolonię / obóz wiąże się ze stresem związanym z zawieraniem nowych znajomości, poznaniem oczekiwań opiekunów itp. Każde dziecko ma swój indywidualny program rozwoju zarówno poznawczego, jak i społeczno – emocjonalnego. Rodzic powinien obserwować, poznawać ten programi stwarzać warunki dobrego rozwoju dla dziecka, a nie go opóźniać z powodu własnego lęku, lub przyspieszać zazwyczaj z tego samego powodu. Przed zapisaniem dziecka na dłuższy wyjazd bez rodziców należy upewnić się, że wzbudza to u dziecka zainteresowanie i chęć. Oczywiście nawet w takiej sytuacji przed samym wyjazdem, dziecko może zmienić zdanie i wpaść w popłoch z powodu uświadomienia sobie konieczności rozstania z rodzicami. Jednak wówczas rozmowa daje zazwyczaj ukojenie, ponieważ dziecko potrafi już wskazać, czego konkretnie się obawia, a dorośli mogą podzielić się własnym doświadczeniem, jak oni radzili sobie w podobnych sytuacjach w dzieciństwie. W dzisiejszych czasach zaawansowanie w rozwoju techniki umożliwia nam utrzymanie większego kontaktu z dzieckiem nawet podczas jego dłuższego pobytu poza domem. Warto korzystać z tej możliwości po wcześniejszym ustaleniu zasad komunikowania się z dzieckiem z wychowawcą kolonii, bo era telefonów komórkowych daje zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom poczucie bezpieczeństwa i stałości kontaktu, oczywiście pod warunkiem, że kontakt telefoniczny nie przeradza się w codzienną kontrolę rodzicielską, co bardzo utrudnia proces adaptacji dziecka do nowych warunków i ludzi.

Ponad to dorośli powinni zadbać, aby wszelkie własne niepokoje związane z „puszczeniem dziecka w świat” omawiać z innymi wspierającymi dorosłymi – dziecko należy ochronić przed obciążającymi nas emocjami. Ono jest zbyt mało dojrzałe, aby radzić sobie ze swoimi i rodziców niepokojami. Nasza pociecha powinna czuć, że może u rodziców uzyskać wsparcie (bo my wcześniej skorzystaliśmy też ze wsparcia od innych osób). Uzyska je, jeśli nasze komunikaty będą spokojne, pełne zaufania do wychowawców, którzy przejmą rolę opiekunów podczas obozu / kolonii. Ważne też, aby dziecko mogło usłyszeć, że jego odczucia: lęk przed rozstaniem, przed nowymi ludźmi i warunkami – jest normalny i można sobie z nim radzić na różne sposoby (tu warto posłużyć się własnym doświadczeniem sięgając do wspomnień lub doświadczenia innych ważnych dla dziecka osób). Trzeba pamiętać, że między spokojem i zaufaniem w rozmowie a ignorancją wobec uczuć drugiej osoby jest bardzo delikatna granica. I tej granicy nie można przekroczyć. Spokój rodzica pochodzi z jego wnętrza. Nie można go uzyskać naciskając dziecko, by przestało się już zamartwiać…

Jak rozmawiać z nastolatkiem o „wypadzie pod namiot” ze znajomymi?

-A co zrobić, gdy nasze dziecko wymaga od nas spojrzenia na siebie, jak na dorosłą osobę, oczekuje zaufania i pozwolenia na samodzielny wyjazd bez opieki osób dorosłych (np. wyjazd ze znajomymi pod namiot, do domku rodziców kolegi)?

Otóż podstawową zasadą jest …spokojne, uważne wysłuchanie, o co konkretnie prosi dziecko, zapytanie o wszystkie nurtujące nas kwestie i …pozwolenie sobie na przemyślenie prośby przed podjęciem decyzji. W rozmowie z nastolatkiem szalenie istotne jest „nie tracenie głowy”, słuchanie, spokój i czas dany sobie na rozważenie prośby dorastającego dziecka. Odrzucanie prośby po pierwszej rozmowie z uwagi na zbyt młody wiek dziecka (gdy np. 14 - letnia córka chce wyjechać z koleżankami pod namiot) jest ryzykowne. Dziecko, które w wieku 14 lat słyszy, że będzie mogło jeździć z kolegami pod namiot dopiero, gdy ukończy 18 lat może poczuć, że rodzic posługuje się utartymi schematami wychowania i nie zna własnego dziecka, nie ufa mu i nie ma sensu się starać, żeby udowadniać swoją odpowiedzialność. Skutkiem ubocznym jest powstanie buntu u dziecka, którego delikatne poczucie własnej tożsamości zostało urażone. Rozmowa z dorastającym dzieckiem powinna zawierać nasze osobiste przemyślenia, możemy podzielić się obawami związanymi z jego wyjazdem, ale nie powinniśmy posługiwać się utartymi od lat schematami wychowania, przeciwko którym młodzi ludzie buntują się najbardziej. Psycholodzy proponują w takich sytuacjach tzw. rozwiązywanie konfliktu bez porażek. Trzeba sobie bowiem uświadomić, że opisana wyżej potrzeba samodzielnego wyjazdu generuje konflikt interesów między dzieckiem i rodzicami. Ważne jest, aby się do takiej rozmowy przygotować. Po wysłuchaniu dziecka prośby i argumentów, należy odłożyć rozmowę na późniejszy czas, który umożliwi rodzicom rozważenie tej prośby. Kiedy już rodzice zdają sobie sprawę ze swoich niepokojów związanych z ewentualnym spełnieniem prośby dziecka, zapraszają do rozmowy, gdzie formułują problem (np.: problemem jest to, że Ty chcesz jechać na 10 dni z kolegami pod namiot, a my boimy się o Twoje bezpieczeństwo, gdy będziesz tak daleko bez opieki dorosłych). Wówczas obie strony (dziecko i rodzice) koncentrują się na próbie rozwiązania problemu tak, aby było ono satysfakcjonujące dla wszystkich. Na tym etapie warto puścić wodze fantazji i podać tak dużo możliwych rozwiązań, ile przychodzi nam do głowy. Dobrze jest je wszystkie zapisać i pozostawić bez jakiejkolwiek oceny. Dopiero, gdy już pomysły się wyczerpią, należy je kolejno krytycznie ocenić i ustosunkować się do nich. Te, które są nie do przyjęcia dla jakiejkolwiek ze stron – należy odrzucić. Zazwyczaj pozostaje kilka pomysłów, które wymagają tylko drobnych modyfikacji i mogą być przyjęte jako zadowalające dla rodziców i dziecka i można spróbować je wdrożyć (np. rodzice są w stanie zaakceptować wyjazd dziecka w towarzystwie znajomych, ale za pierwszym razem oczekują, by wyjazd ten był krótki – weekendowy, potrzebują dla swojego spokoju kontaktu z dzieckiem w ustalonych porach itp.). Warto pamiętać, że jeśli rozwiązanie problemu, na które wszyscy się zgodzili nie sprawdza się w praktyce – zawsze można je zmienić lub udoskonalić. W ten sposób uczymy elastyczności w myśleniu zarówno nasze dzieci, jak i sami trenujemy tę cenną umiejętność. Bezcenne jest natomiast zaufanie i odpowiedzialność, jaką możemy dostrzec u dziecka, gdy z szacunkiem podchodzimy do jego próśb i zgadzamy się na ich realizację na warunkach, które uwzględniają też nasze rodzicielskie potrzeby.

Podstawowym warunkiem dobrze przeprowadzonej rozmowy z dzieckiem nie jest zatem sam dobór słów – w tej kwestii każdy dysponuje trochę innym repertuarem. Podstawowym warunkiem jest przyjrzenie się swojemu nastawieniu przed rozmową, odczytanie własnych obaw i niepokojów, poradzenie sobie z nimi poprzez rozmowy z innymi wspierającymi ludźmi, aby móc udzielić wsparcia swoim dzieciom. Niezmiernie ważne jest też wysłuchanie prośby dziecka i pozwolenie sobie na rozważenie sytuacji przed podjęciem decyzji. Podczas rozmowy z dzieckiem dorastającym, niezwykle czułym na ataki, zakazy i lekceważenie – ważne jest dokładne przeanalizowanie problemu i wynegocjowanie dobrego rozwiązania zarówno dla rodziców, jak i dziecka.